Biomasa

Weszliśmy w najpaskudniejszą porę roku, kiedy znajomi i rodzina wciskają jedni drugim płody warzywno owocowe z działek i ogródków. Już dawno zidentyfikowałem to zagrożenie i pozbyłem się go karczując poniemieckie jabłonki i porzeczki i sadząc w ich miejsce iglaki. W chwili słabości wsadziłem jednakowoż jedną brzoskwinię i teraz mam za swoje. Od połowy sierpnia ślizgam się po przedwcześnie spadłych zgniłkach, a wrzesień spędzam na próbach upchnięcia przepięknych swoją drogą owoców i wywożeniu – taczkami! – tych mniej przepięknych. Noszę sąsiadom, rodzinie i do pracy, a tego cholerstwa wcale nie ubywa.
Co więcej, zdarza mi się, że staję w drzwiach dawno zapomnianych krewnych radośnie anonsując: przywiozłem wam brzoskwinie, na co odpowiadają: dziękujemy mamy swoje, ale świetnie że przyszedłeś masz tu wiadro winogron i beczkę cukinii.
Od paru tygodni wpierniczam po parę kilo owoców dziennie i szybko to się nie skończy. Polska-kurde-wegańska.

Reklamy

2 myśli na temat “Biomasa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s