Między Bondem, a Jasiem Fasolą cz IV

Rozumiem niedowierzanie czytelników, czy aby na pewno nic nie zmyślam i zapewniam, że nic. Opisane rozgrywki nie miały miejsca w Wąchocku między wspólnikami bazy paliwowej po starym peggerze, ale w Zurychu, między szefami zylionowego banku, którzy w godzinę zarabiają więcej, niż cały Wąchock zarobił od wojny. I który to bank tylko w naszym kraju daje zatrudnienie paru tysiącom absolwentów, po trzy średnie krajowe każdy.
A kiedy taki bank trafia na łamy jako strona w jakiś szarpaninach, to koszt wizerunkowy jest ogromny i do zarządzania kryzysem biorą się profesjonaliści. Nie mają oni żadnego problemu ze znalezieniem winnego, a w każdym razie takiego, który się chętnie do szpiegowania byłych pracowników przyzna i jak zgadujecie tym winnym nie okazał się Prezes. Poufne kanały komunikacji zostają natychmiast wyczyszczone, żeby śladu nie zostało. Jasie Fasole, czyli detektywi nic nie powiedzieli, bo nawet nie wiedzieli, kogo śledzą, a ich szef… no cóż, ten wiedział, ale na pewno już nic nie powie. Śledztwo umorzone, nie dopatrzono się udziału osób trzecich w nieszczęśliwym samobójstwie tegoż.
Pozamiatane, sektor odetchnął, teraz trzeba tylko porozsyłać mejle…

Dla niedowiarków: cała historia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s