Dzień plagi

Poloniści twierdzą, że właściwą nazwą gnębiącej nas plagi jest „koronAwirus”, a nie „korOnowirus”. Drodzy poloniści, a gdyby ten wirus nosił czapkę zamiast korony, to byłyby czapkOwirusem, czy czapkAwirusem, hę?
Niniejszym odrzucam formę z A i jaką jedyną poprawną stosuję: koronowirus. Polszczyzna to ja.
Z innej beczki. Niepostrzeżenie stałem się człowiekiem wiekowym. Niepostrzeżenie, bo osoby zdrowe na wzroku, ciele i umyśle potrafią pomylić mnie z moim nastoletnim dzieckiem. Tymczasem sam ten blog jest od niego starszy, a zatem i ja przynajmniej o pięć lat, bo wtedy mniej więcej poznaje się literki.
Kiedy tak patrzę w bezdenną studnię lat minionych widzę jasno, jak wszyscy starcy, susze dużo bardziej suche, zarazy dużo śmiertelniejsze, a przede wszystkim anomalie pogodowe ściskające mrozem tyłki na długie miesiące, podczas których spałem w kalesonach oparty o ledwie zipiący kaloryfer, a i tak było mi zimno.
I pośród wszystkich tych klęsk mówiło się różne rzeczy, ale nigdy, że te mrozy będą już tak nas mrozić aż zamrożą na zawsze, albo że wirus wybije co nas do nogi i świat nigdy już nie będzie taki jak przedtem.
Smog był taki, że śnieg po dniu leżenia pokrywał się sadzą, emisja ce-o-dwa dwa razy większa niż dziś, zwierzyna cichutko wymierała, wielkopolanie konsumowali ostatniego dropia, ale nie było żadnej Grety żeby nas za to zrugać, ani grinpisu, żeby przykuć się do bobrów.
I w sumie nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić, że dziś reaguje się zupełnie inaczej, w ekspresowym tempie robiąc z igły w chwilę widły, a z wideł wieżę ajfla. Bo w sumie fajnie, że również obecne nastolatki zyskały jednoczące doświadczenie pokoleniowe rozmiarów wojny światowej, oczywiście w dzisiejszej medialnej skali, bez konieczności strzelania do siebie, ani rzucania kamieniem w zomo, ani nawet przeparkowania samochodu z powodu powodzi tysiąclecia.
Obyśmy tylko takie klęski mieli.

Potrzeszcz, jak w: „sam se potrzeszcz”

3 myśli na temat “Dzień plagi

    1. nie przesadzajmy, przynajmniej nie każe wstrzykiwać detergentów.
      demokracja to taka knajpa z Psów, gdzie Gajos zamawia whisky z colą, a kelner stawia czystą i literatki.
      (detergenty trumpa podsunęły mi pomysł na notkę!)

      Polubienie

      1. Oj, nie każe bo nie jest zdemenciały – Przytomny cfaniak jest…
        A zdemencieć jeszcze może. Trzeba myśleć pozytywnie…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s