Historia nauczycielką życia

W. Suworow opisywał, jak Rosjanie próbowali wyprodukować u siebie amerykańskie myśliwce na podstawie amerykańskich projektów, przeliczając cale na centymetry i funty na kilogramy. Się nie da. Po rozstrzelaniu kilku biur projektowych Stalin ugiął się i kazał kupić amerykańskie calówki, wagi w funtach itp.
Podobnie mój kolega, na codzień wybitnie skrupulatny inżynier, próbował wypiec ciasto opierając się na amerykańskiej recepturze. Wiem, nawet w obecnej niebinarnej rzeczywistości inżynier-cukiernik to rzadkość. Na jego usprawiedliwienie zaznaczę, że chodziło o ciasto psychoaktywne, takie brownie z haszem, którym inżynier chciał odreagować swoją wybitną skrupulatność.
„Takie fajne ciasto, koleżanka przysłała przepis, poprzeliczałem sobie te funty, pinty zapakowałem do piekarnika i heja. Po dłuższej chwili jeden kurde dym, smród i wietrzenie – ciasto spalone. Przeliczyłem byłem wszystko skrupulatnie, z wyjątkiem farenhajtów na cesjusze. Co się tego dymu nawdychałem, to moje, ale osiem gram extra trawy poszło się dymać”.
Well, z piekarnikiem wyskalowanym w farenhajtach byłoby łatwiej.
Czym jest wszakże utrata ośmiu gramów materiału z utratą marsjańskiego satelity za miliard? No właśnie zdarzyła się taka, bo ktoś pomylił niutony z funtami.
A zatem udanych wypieków i orbitowań życzy kominiarz.

Jedna myśl na temat “Historia nauczycielką życia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s