Jak zostałem anorektyczką

Parę lat wstecz na blogu chwaliłem się, jak to na diecie z żywych robaków, surowych ryb i świnek morskich schudłem 10 kilo i ważę zaledwie – ach – 77. Po miesięcznym pobycie w Peru tak miałem. Tymczasem 10 lat później pandemia odcięła mnie od biurowej kantyny i zamiast na lancz biegnę do parku. W efekcie chudnę w tempie kilo miesięcznie i jest to stabilny trend. Gdyby się utrzymał, to w przyszłym roku o tej porze spokojnie móglbym zagrać Ghandiego.
Zacząłem więc wyhamowywać. Kupiłem lody, kupiłem piwo, kupiłem czipsy.
Guess what – niedobre. Lody za słodkie, piwa za dużo, czipsy walą czipsami. Przyzwyczaiłem się, że mecze oglądam pogryzając marchewkę. To może przestać się katować bieganiem itp.? Łatwo powiedzieć. Przychodzi pora lanczu i mnie nosi.
Niestety, nie da się tak po prostu przytyć. Sama zmiana diety nie wystarcza. Bycie grubym wymaga zmiany wieloletnich przyzwyczajeń, stylu życia. Ale… dream big, one day…

mój focus aż zaklekotał ze zdziwienia…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s