Pochwała różnorodności

Jeśli wczytam się w korespondencję od moich Korporacji, a pracuję w tej chwili w dwóch strukturach: IT i bankowej, wynika z niej jasno, że obie zajmują się głównie szerzeniem tolerancji w ogóle, a różnorodności i inkluzywności w szczególe. Nie żadną tam sprzedażą komputerów czy dyskretnym pomnażaniem podejrzanych fortun, ale zasadniczo służbą ludzkości.

Wysiłki te ilustrowane są zdjęciami uśmiechniętych ikon różnorodności sfotografowanych w korporacyjnym środowisku. Kiedyś w centrum sal konferencyjnych brylowali biali mężczyźni po pięćdziesiątce, ale wraz z postępem stali się najpierw czarni, potem młodzi, wreszcie zastąpieni przez takież kobiety, w najnowszej odsłonie są to czarne, nieatrakcyjne kobiety w dziwacznych fryzurach. Seksizm wykluczony.

Zaprawdę powiadam wam, w naszych biurowcach, a zasuwało tam kilka tysięcy ludzi, nie było ani jednej takiej osoby.

Po co więc pracowite budowanie świata fikcji, kampanie i szkolenia?

Są dwa wytłumaczenia, jedno proste i fałszywe, drugie prawdziwe, za to jeszcze prostsze.
Wedle pierwszego mózg korporacyjnej krowy jest toczony chorobą poprawności politycznej, co zwiastuje rychły zmierzch kapitalizmu, a krowa wkrótce padnie lub zarżną ją niepoprawni politycznie muzułmańscy imigranci.

Wedle drugiej, prawdziwej wprowadzanie różnorodności wygląda tak. Z naszego zespołu zwalniają 3 białych, starych, kompetentnych Amerykanów. Ich obowiązki dzielone są na pozostałych, którzy po jakimś czasie zaczynają się domagać – ha ha podwyżek – a jeśli to niemożliwe (niemożliwe) to zatrudnienia kogoś nowego.

Sami chcieliście! Macie tu dwu świeżych Hindusów tuż po szkole. Od tego momentu oprócz opędzania roboty własnej, roboty zwolnionych Amerykanów, szkolimy jeszcze nowych kolegów. I robimy to bez większego buntu, no bo sami ich chcieliśmy, a narzekać na nich nam głupio, bo ze szkoleń wiemy, że różnorodność jest o wiele lepsza od jej braku.

Na koniec roku Korporacja nas pochwali, że odnotowaliśmy 2x większy zysk od spodziewanego.

Nic dziwnego, odpadło 3 Amerykanów za pół miliona baksów rocznie, przyjęto dwóch Hindusów za 50 tysi w sumie, różnica starczyła na zysk, premie dla menedżmentu, szkolenia i broszury o różnorodności.

I kto śmie jeszcze twierdzić, że szerzenie tolerancji i służba ludzkości się nie opłaca?

5 myśli na temat “Pochwała różnorodności

  1. No więc kolega wyskoczył w delegację kiedyś do Hameryki.
    Pojechał dowiedzieć się jak będzie zastępować amerykański team pracując z Polski za ułamek pensji tegoż timu.
    Dowiedział się po czym dano mu do zrozumienia, że może wyp… do swojej Polski. Jeden z tych co go szkolił, krótko po szkoleniu zszedł na zawał siedząc przy swoim amerykańskim biurku.
    Ani tego amerykańskiego timu ani zawałów przy biurku już nie ma. Zdrowa i tania ta różnorodność i inkluzywność jest. Nie-prawdaż ?

    Polubione przez 1 osoba

      1. Podpada jak nie wiem co! – pamiętasz – rozszyfrowałeś korpo-bla-bla – przemycają idee zatrudnienia za peanuts. Polacy są tylko mniej czarni i pracują za ułamek a nie ułamek ułamka pensji.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s