Roku ów… pora na krótkie podsumowanie
- Odkrycie Roku… moje własne, żeby nie przejmować się kontuzjami, bo zanim uporasz się z jedną, następna, dotkliwsza przesłoni te poprzednie. Przećwiczyłem to na sobie – ćmienie w kolanie (karate) zostało przesłonięte przez rwanie dwugłowego uda (trucht), które okazało się pestką przy kłuciu w pachwinie (skłosz). Tak że tak… Nie przejmować się i do przodu, aż do bolesnego barku (wyścigi na wózkach).
- Słowo roku – „transpłciowy” – słowo lepsze od alkomatu, trudne do wymówienia na trzeźwo, dlatego powinno warunkować wydanie kluczyków do auta. Pięć spółgłosek pod rząd robi robotę.
- Człowiek roku – Pol Pot. Za konsekwentne promowanie poglądu, że miasto to gangrena (tłumaczenie moje, z khmerskiego). W pełni się zgadzam, w dobie telepracy miasta powinny zostać rozpędzone na cztery wiatry, a malkontenci skierowani do uprawy rzepy. Cieniem na dziedzictwie Pol-Pota kładzie się likwidacja wszystkich okularników i tym podobnych, ale w dobie soczewek kontaktowych nie powinien być to problem.