Hobbit

Blog ten powstał z potrzeby komunikacji z kolegami pracy, których nie miałem, bo pracowałem zdalnie. Praca zdalna w ubiegłym stuleciu była wyjątkiem i aberracją, a nie normą , jak dzisiaj. Dzisiaj każdy telepracy posmakował, courtesy of covid, i wyrobił sobie zdanie. Na ogół nie chce wracać do biura, chyba, że musi.

Oprócz biura domowego raz na kiedyś odwiedzam biuro naszego klienta, czyli Banku. Mam kartę i biurko, tak jak moich dwóch kolegów z zespołu, ale jesteśmy wyjęci spod regulacji Banku, które stają się coraz sroższe. Najpierw zachęcały, potem nakazywały, teraz nie znoszą wyjątków: wszyscy bankowcy mają znaleźć się za swoimi biurkami.

Zawsze się znajdzie jakiś buntownik, który uważa, że mu wolno więcej, tak jak kolega nazwany tu Hobbitem. Kiedy wymagano stawiennictwa raz na tydzień, pojawiał się raz na miesiąc. Zaczął wpadać w owocowe środy, kiedy powinien siedzieć od wtorku do piątku, aż nagrabił sobie w ocenie rocznej tak, że go wykopali. Azaliż aliści jako stary wyrobnik za porozumieniem stron otrzymał ni mniej ni więcej 20+ pensji odprawy. 20+. Jak w starej chińskiej anegdocie, nie ma nieszczęść, są tylko zdarzenia o nieprzewidywalnym skutku.

Tym niemniej chciałbym, żeby ta informacja o prawie dwuletniej odprawie wsiąkła w wyobraźnię PT Czytelników… jak zagospodarowali by taką kasę (lub ekwiwalentny czas), czegotosobiebbynikupili, dokądtobyniepojechali.

Hobbit myślał dwa miesiące, nic nie wymyślił, więc aplikował z powrotem do Banku. Z sukcesem, wrócił już nie na swoje stanowisko, ale oczko wyżej. „Hobbit, czyli tam i z powrotem.”

Dodaj komentarz