Mógłbym reklamować swojego bloga jak pewien czarny charakter z Bonda swoją gazetę: „Jutrzejsze wiadomości dzisiaj”. Wspomniałem o pegazie w środę, że nieszkodliwy (dla uczciwych), w czwartek Rzepa grzmoci artykuliszcze na całą szpaltę, że mam rację. A w piątek Jarosław potwierdza. W tej samej notce lekceważę dramaty zwalnianych przez zooma, w piątek – bum, drama na pół internetu, bo Dariusz z Radomia zwolnił plastyczkę z generacji Z, bo się nie wyrabiała w korelu. Zwolnił przez skajpa, jak on mógł.
Strach siadać za klawiaturę trochę.
Ale dla obojga wiernych czytelników czysty profit, wróżka za gratis, futuroblog, co nie.
No więc mordy odpowiadam na wasze jeszcze nie uświadomione może pytania, rzetelnie jak fachowa wróżka, która za sto złotych wywróży koniec świata.
Co będzie, co was czeka?
Otóż sporą część tego stulecia i wszystkie następne spędzicie w trumnie i będzie wam wszystko jedno. Cieszę się że mogłem pomóc.
Zgaduję, że dręczy was pytanie o krótki w sumie okres między teraz a trumną.
Otóż, a mówię to z własnego doświadczenia, jeśli będziecie o siebie dbać i uprawiać sporty, to fajnie, ale wiedzcie, że biegać będziecie coraz wolniej, rowerować coraz ciężej itp. itd.
Ale nie tylko. Ja np. nie tylko zwolniłem, ale całkiem zaprzestałem biegania, bo zaczęło napiepszać mnie biodro. Na rowerze boli mnie z kolei kolano. Można pływać, tylko że jak pływam to boli mnie bark. I biodro. Chyba, ze żabką – wtedy kolano.
Przerzuciłem się na łyżwy, po których boli mnie tylko potylica, jak się przewracam na wznak, ale zima się skończyła.
Szukam na strychu rolek, dam znać jak poszło.
Papatki.











